W mieście o nazwie Wiolinów mieszkała pewna dziewczynka. Na imię miała Ania. Uwielbiała  ona muzykę, dlatego gdy dostała się do szkoły muzycznej na fortepian była uradowana. Na urodziny dostała swój wymarzony instrument. Z początku wydawało się Ani, że to najzwyklejszy fortepian, lecz gdy dostała od pani Kasi (nauczycielki muzyki) pierwszy utwór do grania okazało się, że instrument jest zaczarowany. Piosenka ta nosiła tytuł „Wróbelek”. Kiedy dziewczynka grała na fortepianie w szkole muzycznej, nic się nie działo, ale gdy tylko grała „Wróbelka” w domu, ptak przylatywał do Ani i pomagał jej grać. Kiedy grała piosenkę o konikach polnych całe stado owadów skakało i akompaniowało do fortepianu. Pewnego razu, gdy Ania dostała od pani Kasi walca, bardzo się zdziwiła, gdy zobaczyła jak wokół niej tańczą walca sami profesjonaliści. I tak było ze wszystkimi utworami - jaki wynik taki gość. Niestety był jeden warunek - nie można było się pomylić, bo wtedy wszystko zaczynało się psuć. Wróbelek stawał się smutny, bo złamał sobie skrzydełko. Tancerze mylili się i przewracali na parkiet, a koniki polne nawet, nie potrafiły skoczyć, nie mówiąc już o akompaniowaniu. Na szczęście Ania była pilną uczennicą i rzadko się myliła, dlatego nie musiała oglądać smutnych min gości. Pierwszy rok dziewczynka zakończyła z czerwonym paskiem na świadectwie. Podczas wakacji bohaterka z siostrą Zuzią i kuzynką Zosią weszły na strych. Znalazły tam stary kufer. Otworzyły go.

- Pełno tu bezużytecznych kartek - powiedziała Zosia

- Wcale nie! - wykrzyknęła Ania.

- A co tu jest takiego nadzwyczajnego ?- zapytała Zuzia z przekąsem.

- Nie widzisz ? Są tu bardzo stare nuty - wymieniała Ania.

- Dobrze - wtrąciła Zuza - ale to nic nadzwyczajnego - prychnęła.

- Jak dla Was - odpowiedziała pianistka. Ale te bezużyteczne rzeczy pomożecie mi przenieść do salonu, bo tam mieści się fortepian. Po półgodzinie próśb Zosia i Zuzia zaniosły rzeczy z kufra do salonu. Potem poszły nad jezioro. Po powrocie kiedy Ania szła do pokoju usłyszała dziwną muzykę. Gdy weszła do salonu zobaczyła jak fortepian sam gra, a nuty same się przekręcają.

- Co tu się dzieje ? - wykrztusiła.

Nagle wszystko stanęło.

- Jestem fortepianem na którym uczył się Fryderyk Chopin – powiedział instrument, a to utwory przez niego skomponowane.

Dziewczynka podbiegła do fortepianu, usiadła na swym krzesełku i zaczęła przeglądać nuty. Po chwili wyprostowała się: zaczęła grać. Szkołę muzyczną   II stopnia i konserwatorium skończyła z czerwonym paskiem. Razem z fortepianem F. Chopina dorównała samemu geniuszowi.

Wszyscy żyli długo i szczęśliwie.

Napisała: Paulina Barańska, klasa IV